Domy Dziecka w Polsce
Dom dziecka to - nie ma co zmniejszać dramatycznego wydźwięku tego słowa - sierociniec, przy czym naturalne sieroty są nieliczne (ok. 3% przypadków). Pozbawione opieki dzieci najczęściej mają dom rodzinny - jest on jednak zbyt dysfunkcjonalny, by zapewnić im właściwe warunki rozwoju.
Statystyki są zastanawiające: w Polsce zarejestrowane jest 3075 różnego rodzaju placówek opiekuńczych o charakterze domu dziecka, w których przebywa i korzysta z pomocy 151 373 dzieci. Ośrodki te dzielą się na rodzinne, interwencyjne, socjalizacyjne i wielofunkcyjne. Instytucjonalnie dzieli się je na państwowe oraz rodzinne domy dziecka.
Rodzinne Domy Dziecka
To coraz popularniejsza forma opieki, finansowana z budżetu państwa, tworząca dzieciom warunki zbliżone do naturalnego środowiska rodzinnego. Dzieci mają tu mamę, tatę, a często babcię, dziadka - i gromadkę rodzeństwa, ponieważ zgodnie z przepisami rodzinny dom dziecka musi wychowywać minimum dziewięcioro dzieci. Stąd też warunki te są zbliżone do rodzinnych, ale przecież nie identyczne. Wychowankowie takich rodzin najczęściej mają biologicznych rodziców o ograniczonych bądź odebranych prawach rodzicielskich.
Prowadzenie takiego domu - bycie mamą i tatą dla opuszczonych dzieci - nie jest zadaniem łatwym, stąd też tego typu placówki nie są masowe i wciąż większość dzieci pozbawionych opieki rodzicielskiej skazana jest na państwowe domy dziecka.
Państwowe domy dziecka
Prawną podstawą umieszczenia dziecka w domu dziecka jest orzeczenie sądu rodzinnego w kwestii praw rodzicielskich biologicznych rodziców. W placówce dziecko jest przydzielane do grupy, zazwyczaj 15-osobowej.
Zasadniczym celem, obok opieki i wychowania, często także terapii, jest przywrócenie dziecka do rodziny biologicznej lub znalezienie rodziny adopcyjnej bądź zastępczej. Mimo wysiłków , instytucje opiekuńcze nie są w stanie w pełni zapewnić dzieciom warunków adekwatnych do potrzeb dorastającego człowieka.
W efekcie częstym zjawiskiem, występującym w domach dziecka, jest choroba sieroca u maluchów, która objawia się zaburzeniami snu, nadpobudliwością, utratą łaknienia, płaczem, niepokojem czy autystycznymi formami zaspokajania potrzeb emocjonalnych (np. charakterystycznym kiwaniem się).
Starsze dzieci przejawiają zobojętnienie, chłód uczuciowy, cierpią z powodu kompleksów i zaniżenia poczucia swojej społecznej wartości. Podopieczni domów dziecka mają także mniejsze ambicje i życiowe aspiracje - z kontroli Helsińskiej Fundacji Praw człowieka, przeprowadzonej w 28 polskich domach dziecka, wynika, że 63 proc. wychowanków uczy się w szkołach zawodowych, 5 proc. w szkołach specjalnych, a jedynie 6,8 proc. w liceum. Dodatkowo, ponieważ w większości placówek (choć chwalebnym wyjątkiem jest wspierany przez nas ośrodek w Trzemesznie) to personel robi zakupy, sprząta, przyrządza posiłki, wychowankowie nie zdobywają podstawowych umiejętności i nawyków niezbędnych dla normalnego życia. "W dorosłe życie startują tak, jakby wychodzili z laboratorium" - zauważa Marek Liciński, prezes Towarzystwa Psychoprofilaktycznego.
Państwowa placówka z natury rzeczy nie może podołać wyzwaniu zastąpienia dziecku warunków rodzinnych. Na Zachodzie już w latach 60. zaczęto z tego powodu odchodzić od takich instytucji na rzecz wspierania rodzin zastępczych, adopcyjnych i rodzinnych domów dziecka. Podobne pomysły pojawiają się również w Polsce. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej opracowało plan polityki prorodzinnej, którego głównym założeniem jest zlikwidowanie do 2015 roku wszystkich państwowych placówek wychowawczo - opiekuńczych. W tym samym duchu opracowana została Deklaracja Łódzka, zainicjowana przez fundacje Happy Kids oraz Jaś i Małgosia (biznesowego partnera Sunrise System). Wdrożenie tych inicjatyw wymaga zmniejszenia liczby dzieci wymagających opieki - dlatego tylko w bardzo drastycznych wypadkach mają być odbierane naturalnym rodzicom - oraz zwiększenia liczby rodzinnych domów dziecka czy rodzinnych form opieki.
Póki co, są to plany. Domy dziecka, nazywane bidulami, kołchozami albo więzieniami o złagodzonym rygorze, są jedynym adresem, gdzie tysiące dzieci mogą znaleźć nocleg, posiłek i możliwość chodzenia do szkoły. Mając na uwadze utrudniony życiowy start dzieci z domów dziecka uważamy za swój szczególny obowiązek udzielenie możliwego wsparcia.